Marina Łuczenko dla VIMEDU


W marcu tego roku otrzymała nominację do nagrody Viva! Najpiękniejsi w kategorii Najpiękniejsza Polka. W kwietniu wystąpiła na gali rozdania nagród Eska Music Awards, do których nominowana była w kategorii Debiut Roku, wygrała! Marina jest ambasadorem marki VIMED. Spotkaliśmy się aby porozmawiąć o jej pracy, życiu i pomysłach na przyszłość

VIMED: Od czego zaczęłaś swoją karierę?

Marina: Kieruję się swoją pasją – muzyką. Moja kariera zaczyna sie dopiero teraz. Nabiera tempa po pierwszym singlu. Jestem zaskoczona, że tak szybko wszystko się dzieje. Ale bardzo się cieszę.

VIMED: Singiel pojawił się niedawno. Jak się nazywa ?

Marina: Tak, jest zatytułowany Glam POP. W tym tygodniu nakręciliśmy teledysk. Teraz został już tylko montaż. Od dwóch tygodni singiel dostępny jest w Internecie. Wczoraj był na 5 miejscu listy przebojów w radiu Eska. Cały czas pracuję też nad płytą, która będzie gotowa na wiosnę

VIMED: Jak się poznałyście z Mają (przyp. red. Maja Sablewska – managerka gwiazd, obecnie Mariny, wcześniej – DODY)

Marina: Od dłuższego czasu poszukiwałam menagera .Miałam mnóstwo propozycji, ale mało przekonywujących więc nie mogłam na nic się zdecydować.. Powiedziałam sobie, że jeśli zaraz nie wydarzy się coś fajnego, to pakuje walizkę i wyjeżdżam jak najdalej… Wtedy zadzwoniła Maja. Po raz pierwszy spotkałam kogoś kto ma taką samą wizje tego co zawszę chciałam robić. Od razu po pierwszych rozmowach wiedziałyśmy, że nadajemy na tych samych falach i zabrałyśmy się do pracy. J

VIMED: Chcesz być druga Dodą ?

Marina: Nie chcę być drugą Dodą, ani nikim innym. Jestem sobą – Mariną. Chcę ludziom dawać jak najwięcej siebie.

VIMED: Jaki masz pomysł na siebie?

Marina: Zawsze chciałam połączyć z muzyką modę i taniec.Tak też właśnie powstał GLAM POP mój pierwszy singiel.Od dziecka podziwiałam to co robił Miachael Jackson a teraz też i Beyonce. Ich teledyski to dla mnie idealna mieszanka muzyki, tańca, aktorstwa i stylizacji. Oni wyznaczają trendy.
Inspirując się tym co od zawsze mi się podobało chciałabym wnieść swoja osoba coś nowego do naszego kraju .W sposób prosty ale nie banalny można kreować modę szeroko rozumianą… Już widzę jak to się dzieję kiedy dostaje zdjęcia fanek z imprezy w stylu glam pop na których są ubrane w charakterystycznych dla mnie wzorach i kolorach, to właśnie o to chodzi…

VIMED: Dlaczego chcesz być sławna ? Nie przeraża Cię utrata prywatności, która jakby nie patrzeć, wiąże się z rozgłosem?

Marina: Chcę dawać ludziom muzykę a bez „rozgłosu” nie miałabym możliwości dotrzeć do tych którzy chcą mnie słuchać, bo nawet by nie wiedzieli o moim istnieniu, więc licze się z tym z czym wiąże się ten zawód ale myślę, że gra jest warta świeczki…

VIMED: Patrząc na polskie kolorowe magazyny, można pomyśleć, że współczesny artysta musi być emocjonalnym exhibicjonistą. Oprócz wyrażania się na scenie, opowiada milionom ludzi o swoich rozwodach, depresjach. Co o tym myślisz?

Marina: Moim zdaniem nie musi tak być. Ujawnianie szczegółów swojego życia osobistego jest pójściem na łatwiznę. Wydaje mi się, że takie osoby wykorzystują swoje życie osobiste jako temat zastępczy, w czasie kiedy zawodowo nie mają nic ciekawszego do zaoferowania.

VIMED: Ciało jest dla Ciebie ważne? Co robisz, żeby być w formie ?

Marina: Bardzo ważne. To jak wyglądam jest moją wizytówką. Ale równoważne z dobrym wyglądem jest dla mnie dobre samopoczucie. Chodzę regularnie do VIMEDU, gdzie uczą mnie co i jak jeść, żeby być zdrową. To podstawa dobrego wyglądu. Zamiast łykania pigułek upiększających, po prostu świadomie się odżywiam. To ważne – szczególnie dla osoby, która pracuje non stop przez siedem dni w tygodniu. Zdarza się, że krócej sypiam, mam nocne zdjęcia, a rano muszę być w formie – bo jestem w telewizji śniadaniowej. Na tej diecie, jestem w stanie temu wszystkiemu podołać, a jeśli do tego dobrze wyglądam ? To znaczy, że dobrze wybrałam.

VIMED: Zgodziłabyś się na rozbieraną sesję ? Np. W Playboyu ?

Marina: Dostałam dwie takie propozycje ale z nich nie skorzystam. Wydaje mi się, że jestem jeszcze na to za młoda.To byłby najłatwiejszy sposób na początek kariery a mi zależy na tym, aby ludzie kojarzyli mnie, przede wszystkim z muzyką.

VIMED: Na czym polega Twoja dieta ?

Marina: Co dwa – trzy tygodnie chodzę na konsultacje. Jestem alergikiem, mam alergię na kurz, pyłki, sierść zwierząt, a do tego okazało się, że mam tendencję do zatrzymywania wody w organizmie. Szczególnie jak sobie zgrzeszę i zjem coś, czego moja dieta dopasowana do dna, nie przewiduje. Od razu widzę reakcję na skórze. Wtedy idę do Pani Lidii po radę. Do tego chodzę na siłownię. Ostatnio nieregularnie, bo mam dużo pracy. Chodzę też na saunę. Zdarza się, że nie pójdę na siłownię a tylko na saunę, bo zdecydowanie lepiej się po tym czuję. Jak każda kobieta stosuję jakieś pilingi i balsam do ciała. Dzięki Mai rzuciałam też palenie. Podczas naszego pierwszego spotkania wypaliłam chyba całą paczkę a Maja powiedziała, że pewnie kiedyś trzeba będzie rzucić palenie. Rozpoczęcie naszej współpracy było świetną motywacją do rzucenia palenia- od tego momentu nie palę. Zresztą, Maja wtedy zaczynała kurację w VIMEDZIE. Byłam zauroczona tym, jak wspaniale wygląda. Jej szczupłą sylwetką i gładką cerą. Byłam ciekawa jak ona to robi.Maja od razu umówiła mnie w VIMEDZIE.

VIMED: To jak zmieniła się Twoja dieta od tego czasu ?

Marina: Wcześniej w ogóle nie jadłam kasz. Jadłam zwykły ryż, ziemniaki i makarony. Na diecie odkryłam czerwony ryż, który jest bardzo zdrowy i ma więcej witamin niż biały. Musiałam odstawić makarony, mięso, słodycze. Ze słodyczy mogę jeść sezamki i miód. Wcześniej zdarzało mi się jeść pizzę, za to w ogóle nie jadałam warzyw. Tym bardziej gotowanych na parze. Jadałam bardzo dużo mięsa, teraz w ogóle go nie jem. Kiedyś wydawało mi się, że obiad bez mięsa nie jest obiadem. Musiało być mięso, ziemniaki ub ryż i jakaś suróweczka. Teraz mój obiad wygląda bardzo podobnie jak śniadanie. Przeważają warzywa, raz są grillowane, raz gotowane. Do tego trzy rodzaje kasz. Na diecie odkryłam szpinak, którego wcześniej w ogóle nie jadłam. Uwielbiam go…

VIMED: Twoje ulubione danie na diecie VIMEDU:

Marina: Właśnie szpinak z dzikim ryżem, rukolą i suszonymi pomidorami. Mniam. Jadam tez sushi wegetariańskie z tofu, rzepą, tykwą.

VIMED: Jak wygląda kuchnia w Twoim rodzinnym domu ?

Marina: raczej tradycyjnie, choć mama czasem eksperymentowała. Pamiętam na przykład polędwiczkę w sosie jabłkowym z pieczonymi ziemniakami. Ale teraz na mięso nie mogę patrzeć. Choć mogę już jeść np. Indyka. Tylko, że mięso przestało mi smakować. Jak sobie przypomnę ,co jadałam kiedyś w szkole: chipsy, zapiekanki, frytki i cola z puszki…to nie mogę w to uwierzyć,fuj

VIMED: A jak sobie radzisz z przygotowywaniem posiłków. Czy na tej diecie można jeść coś poza domem? A może chodzisz do restauracji ze swoim jedzeniem ?

Marina: Nie ma takiej potrzeby. Znalazlam w Warszawie trzy, cztery miejsca gdzie mają zdrowe jedzenie ze świeżych składników. Moje ulubione miejsca to Sushi Zushi i Przegryź, Piotra Najsztuba, Jazz Bistro na Pięknej. W pierwszej w menu jest nawet kompozycja sushi nazwana moim imieniem- Marinamaki. A w drugiej, serwują moje ulubione danie z ryżem i suszonymi pomidorami.

VIMED: A czego nie lubisz, na myśl o czym przechodzą Cię dreszcze ?

Marina: Ozory z majonezem. Na marginesie ulubione danie mojego taty. Podobnie jak flaczki, tatar i stek z krwią. Najgorsze dania na świecie. Ta dieta, na której jestem ,zmieniła całkowicie mój sposób myślenia o jedzeniu. Po zabiegach oczyszczania, czuję tak lekko i świeżo, że nie chcę mojego organizmu zabrudzić jakimś śmieciowym jedzeniem czy paleniem. Czasami oczywiście mam takie momenty, że się denerwuję, że czegoś nie mogę jeść. Na przykład ciasteczko brownie na ciepło z lodami śmietankowymi. Ale przemawia do mnie to, że chwila słabości oznacza na moim zdrowiu. W zawodzie, który wybrałam po prostu muszę dobrze wyglądać.