Mięso powoduje raka -poznaj alternatywy

Przez wiele lat, winą za zgubny wpływ na zdrowie specjaliści obarczali wszelaki tłuszcz, w tym głównie kwasy tłuszczowe trans oraz cholesterol. Jest w tym wiele racji, jednakże badania przeprowadzone w ciągu ostatnich kilkunastu lat pokazują, że główną przyczyną chorób jest nadmiar spożytych białek zwierzęcych. Badania te, nie są publikowane, z uwagi na negatywne, finansowe skutki dla przemysłu spożywczego oraz brak jednoznacznych mechanizmów działania tych szkodliwych procesów.

Trzeba jasno podkreślić, że związek pomiędzy spożyciem białek zwierzęcych a zapadalnością na choroby przewlekły jest bardzo duży. Ostatnio białko zwierzęce zaczęto postrzegać jako ogromny karcinogen. Prawdopodobnie w większym stopniu wpływa na wzrost cholesterolu w organizmie niż kojarzone z tym nasycone tłuszcze zwierzęce. Warto przytoczyć tu, badania przeprowadzone przez zespół doktora Colina Campbella, potwierdzające istnienie rakotwórczych właściwości białka zwierzęcego. Bardzo przekonującym badaniem jest badanie na szczurach, którym podany czynnik wywołujący nowotwór wątroby tzw. aflatoksyny. Zwierzętom dodatkowo podano kazeinę – białko zwierzęce występujące w produktach mlecznych i podzielono je na dwie grupy: jedne utrzymano na diecie o niskiej zawartości białka (5%), a drugie na diecie wysokobiałkowej (20%). Wyniki są miażdżące – żaden ze szczurów na diecie niskobiałkowej nie zachorował na raka! Wszystkie zwierzęta na diecie wysokobiałkowej posiadały rozwinięte komórki nowotworowe. Jednoznaczne wyniki: 0 – 100, czyli wszystko albo nic.

Dr Campbell dowodzi, że populacje spożywające pełnowartościowe produkty pochodzenia roślinnego nie chorują na raka i inne choroby przewlekłe występujące w krajach wysoko rozwiniętych (choroby układu krążenia, cukrzycę typu 2, otyłość). Wielu specjalistów uważa, że jeśli ilość kalorii w diecie z białek zwierzęcych przekracza 10%, rozpoczyna się proces degeneracji komórek w organizmie i pojawiają się choroby. Bogate społeczeństwa, w tym również Polacy, spożywają średnio 17% kalorii z białka, co zdecydowanie przekracza bezpieczną dawkę. Co gorsze u większości ludzi 75% spożywanego białka stanowi białko zwierzęce.

Czy nie warto zastanowić się nad codzienną dietą wobec tak spektakularnych i jednoznacznych wyników badań? Najczęstsze pytanie, jakie słyszą wegetarianie podczas rozmów o ich sposobie żywienia, brzmi: „A skąd czerpiesz białko i wapń?”. Odpowiedź często może być bardzo prosta i banalna: „ Z tego samego źródła, z którego czerpią goryle, konie i słonie!”.

Co z tym białkiem?

Z jakiegoś względu większość ludzi uważa, że białko występuje tylko w produktach pochodzenia zwierzęcego – to mit! Świat roślin udostępnia pokaźny zasób źródeł bogatych w białko, jego ilość niezbędna do zaspokojenia zapotrzebowania nie jest tak duża, jak się wydaje. Przecież pierwszy pokarm dla noworodka jest niskobiałkowy, mleko kobiece zawiera jedynie 5% białka. Zalecenia WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) oraz FAO (Organizacja NZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa) podają, że wystarczające, dzienne spożycie białka oscyluje na poziomie 5 – 6%, a nie jak podają inne oficjalne źródła – 10 – 35%. Białko powinno pokrywać nie więcej niż 10% dziennego zapotrzebowania na energię. Białko, w rzeczywistości znajduje się we wszystkich nieprzetworzonych produktach roślinnych. I tak: średni banan zawiera 5% białka, ziemniaki 8%, ½ szklanki surowego brokułu 43%, natomiast 1 szklanka ugotowanych zbóż i roślin strączkowych odpowiednio: ryżu brązowego 9%, kaszy gryczanej 10%, ciecierzycy 22%, soczewicy 31% białka. Jeszcze więcej białka zawierają mleka roślinne, tofu oraz orzechy.

Co z wapniem?

Wapń, jest to składnik mineralny, którego przyswajana ilość jest znacznie ważniejsza od ilości spożywanej. Zła absorpcja wpływa na wystąpienie ryzyka występowania urazów kości oraz osteoporozy. Nie każdy wie, że rośliny zawierają duże ilości wapnia – aby go dostarczyć w odpowiednich ilościach, nie ma potrzeby sięgania po szkodliwe produkty odzwierzęce. Jeśli dbamy o poziom witaminy D, uprawiamy sporty i spożywamy warzywa zielonolistne, do końca życia będziemy się cieszyć silnymi kośćmi. O to przykłady roślinnych źródeł wapnia w standardowej porcji produktów w mg: migdały – 24, brokuły – 31, fasola – 32, soczewica – 38, sezam – 140, figi – 241, tofu – 350 – 683, jarmuż – 157.

Skomplikowana witamina B12

Niedobór witaminy B12, ciągle pojawia się jako argument w dyskusji o diecie opartej wyłącznie na produktach roślinnych. Jest ona bowiem jedynym składnikiem, którego osoby na diecie wegetariańskiej nie są w stanie pozyskać bezpośrednio z produktów spożywczych. Kobalamina, jest produkowana przez bakterie, grzyby, algi i inne mikroorganizmy. Zwierzęta i rośliny nie są w stanie jej wytwarzać. Zwierzęta spożywają nietypowy pokarm, a razem z nim również mikroorganizmy i wytworzoną przez nie witaminą B12. Jeśli chodzi o zawartość witamy B12 w produktach roślinnych – to w niektórych, rzeczywiście można znaleźć jej niewielkie ilości. Rekomendowane spożycie witaminy B12 to 2,4 mikrogram na dzień dla osób dorosłych. W miarę prosty sposób można sprostać tym wymogom, spożywając łyżeczkę wzbogacanych płatków drożdżowych lub innych pokarmów tj.: mleko roślinne, kiszonki, płatki śniadaniowe, czy artykuły będące zamiennikami mięsa. Jeśli chcemy całkowicie wyłączyć ze swojej diety wszystkie przetworzone produkty oraz jednocześnie unikać niedoborów, należy przyjmować suplementy z witaminą B12.

Odkrycia medyczne, które dokonano w ciągu ostatnich kilku dekad, mogą zrewolucjonizować dotychczasową wiedzę medyczną i opiekę zdrowotną. Pokazują, że ograniczenie białek zwierzęcych oraz odżywianie oparte na różnorodnych, pełnowartościowych produktach roślinnych jest kluczem do proaktywnego leczenia wielu chorób.