Współczesny internet kocha skrajności, prostotę i show. Idealnym tego przykładem są bracia Rodzeń – znani w mediach społecznościowych lekarze, którzy z dietoterapii opartej na ketozie i radykalnym ograniczaniu węglowodanów uczynili swój znak rozpoznawczy, religię oraz potężną maszynkę do zarabiania pieniędzy.
Ich charyzmatyczny, bezpośredni i często zabawny styl bycia przyciąga przed ekrany miliony zdesperowanych Polaków. Obiecują uleczenie z insulinooporności, cukrzycy i otyłości za pomocą prostego komunikatu: „odstaw cukier, jedz boczek i sardynki, a tłuszcz spali się sam”.
Ten uproszczony przekaz trafia na niezwykle podatny grunt. Problem polega na tym, że ludzki organizm nie jest prymitywnym silnikiem diesla, do którego można wlać dowolną ilość oleju i oczekiwać, że pojedzie przed siebie. Pod płaszczykiem chwytliwych haseł i internetowego show kryje się gigantyczne ryzyko kliniczne. Czas zbić tę tłustą szybę i pokazać, dlaczego uniwersalne zalecenia braci Rodzeń dla wielu pacjentów stanowią prostą drogę do metabolicznej katastrofy, zwłaszcza gdy ich ciało już na starcie jest ruiną.











